Armenia – wakacyjny kierunek dla ciekawych świata

Przed czasami covidowymi moją praktyką od kilku już lat były dwa wyjazdy wakacyjne. Jeden z nich to typowy relaks i odpoczynek – najczęściej w formie all inclusive. Nie ma co ukrywać, że na takich wakacjach można odpocząć. Głowy nie zajmują praktycznie żadne zmartwienia. Można całkowicie się wyluzować spędzając czas na basenie czy na plaży. Najczęściej tego typu wyjazdy organizowałem sobie z dziećmi i wówczas komfort jakim jest zapewniony transfer z lotniska do hotelu, rezydent, w razie co szybki dostęp do opieki medycznej czy chociażby to, że nie muszę się martwić o posiłki i napoje, jest nie do przecenienia. Nie trzeba myśleć praktycznie o niczym od strony organizacyjnej. W taki sposób odpoczywałem w Grecji, Turcji czy w Egipcie. I bardzo sobie chwalę „all in” kupowany w biurach podróży. Nie widzę w tym nic złego, tym bardziej, że można sobie urozmaicić wypoczynek wycieczkami fakultatywnymi, z których również chętnie korzystaliśmy.

Natomiast drugi wyjazd był już zgoła odmienny i w niczym nie przypominał relaksu przy basenie. Drugi wyjazd to prawdziwa wyprawa po przygodę. Zawsze wybieram sobie nieoczywisty kierunek. W ten sposób odwiedziłem Ukrainę, a jednym z punktów wyprawy do tego kraju był Czarnobyl, Irlandię, dwukrotnie Gruzję, a także Armenię. Armenia była ostatnim wyjazdem przed ograniczeniami covidowymi i do tej pory jestem zauroczony tym krajem. I wcale nie dlatego, że był to ostatni wyjazd zagraniczny.

Armenia – nieodkryta perełka

Armenia to prawdziwy unikat wśród krajów, które dotychczas odwiedziłem. Szczerze przyznaję, że zupełnie nie spodziewałem się, że aż tak mnie zachwyci. Oczywiście słyszałem wcześniej o niej wiele dobrego, natomiast ostatecznie do odwiedzenia Armenii przekonało mnie zdjęcie Klasztoru Sewan. Było w nim coś co sprawiło, że chciałem zobaczyć to miejsce na żywo. Zacząłem czytać przewodnik, blogi, przeglądać strony internetowe i im więcej czytałem, tym bardziej byłem pewien, że muszę tam pojechać. Zdjęcie poniżej to właśnie fotografia, która sprawiła, że postanowiłem odwiedzić Armenię.

Jak się okazało klasztor Sewan, który mnie zaintrygował wcale nie był największą atrakcją. O wiele większe wrażenie robiły inne miejsca, które odwiedziliśmy podczas naszej wyprawy. Moim zdaniem Armenia to jeszcze „nieodkryty ląd” – oczywiście mam tu na myśli ruch turystyczny. Ten kraj jeśli chodzi o wrażenia wizualne to prawdziwy unikat. Północna i południowa część to tak naprawdę dwa różne światy. Na północy wysokie góry Kaukazu, na południu półpustynne stepy. A po drodze oszałamiające górskie drogi i niewielkie miasteczka oraz wsie sprawiające wrażenie takich, w których czas płynie znacznie wolniej, a życie toczy się zupełnie innym rytmem, niż ten do którego przywykliśmy.

W Armenii – oczywiście poza Erywaniem, czułem się jak podróżnik w czasie zarówno w tył jak i w przód. Na drogach nie jest niczym niezwykłym spotkanie starego poczciwego ziła czy wysłużonej łady, czyli samochodów, które spotykaliśmy w Polsce raczej w latach osiemdziesiątych. Z kolei niektóre rejony wyglądają jak z filmów postapokaliptycznych gdzie na ogromnym obszarze próżno szukać śladów obecności człowieka. Wrażenia są niepowtarzalne.

Jestem przekonany, że gdy tylko pojawią się bezpośrednie połączenia lotnicze z Armenią, wprowadzone przez tanie linie, kraj ten będzie przeżywał turystyczny boom, tak jak stało się to z Gruzją. Obecnie w Armenii dzięki temu, że nie ma jeszcze wielu turystów, to co mnie zachwyciło to jej autentyczność. Tu jeszcze nic nie jest przygotowane pod wycieczki zagraniczne. My spaliśmy w wątpliwej jakości hotelach w Erywaniu oraz w pobliżu Sewanu, a także w prywatnym domu w Tatev, tu z kolei było bardzo miło i przyjemnie. I właśnie doświadczenie lokalności i autentyczności oraz szalenie przyjaznego nastawienia do osób odwiedzających Armenię sprawia, że z tak dużą sympatią wspominam ten wyjazd. Na zdjęciu poniżej jest kawa, którą rano, zupełnie niespodziewanie i całkowicie za darmo, poczęstowała nas właścicielka niewielkiej restauracji w Tatev. Właśnie takie małe gesty sprawiały, że czuliśmy się w Armenii znakomicie.

Niemniej ten kraj zachwyca przede wszystkim widokami oraz miejscami, gdzie można wręcz dotknąć historii. Jednym z najciekawszych miejsc, które odwiedziliśmy był niepozorny Orbelian Caravanserai – czyli miejsce, w którym na szlaku jedwabnym zatrzymywały się karawany.

Można łatwo wyobrazić sobie jak wyglądało to miejsce w czasach wypraw kupców.

Co więcej widok jaki się roztacza sprzed budynku jest oszałamiający. Z resztą takich miejsc w Armenii jest znacznie więcej.

Do moich ulubionych należy świątynia Garni. Wydawać by się mogło, że typowo grecka budowla w najstarszym chrześcijańskim państwie świata nie miała prawa się ostać. A jednak. Obecnie, moim zdaniem, wygląda zjawiskowo. To punkt obowiązkowy dla każdego, kto odwiedza ten kraj.

Punktem obowiązkowym musi być również klasztor Norawank. Położony wśród mieniących się w słońcu czerwienią skał robi ogromne wrażenie.

Już sama droga prowadząca przez wąwóz sprawia, że pokonuje się ją nie odrywając oczu od okien auta czy autobusu.

W ogóle monastyry to prawdziwy skarb Armenii. Położone są w niezwykle malowniczych miejscach. Warto wspomnieć tu o Sewanawank, który był moim impulsem do odwiedzenia Armenii, ale także Chor Virap z widokiem na Ararat, Geghard wykuty w skałach czy majestatycznie położony Tatev wraz z najdłuższą kolejką linową na świecie.

Wszystkie te miejsca opisaliśmy w osobnym tekście. Zdjęcia ani trochę nie oddadzą tego co zobaczycie na żywo: https://enjoythetravel.pl/armenia-monastyry-armenii-i-swiatynia-garni/

Jest jeszcze jedna lokalizacja, którą chciałem odwiedzić. To Zorac Karer – określane jako ormiańskie Stonehange. Nie wiem czy jest bardziej tajemnicze miejsce, które widziałem. Niektórzy naukowcy szacują, że powstało siedem i pół tysiąca lat temu, czyli trzy tysiące lat przed piramidami!

Na mnie zrobiło piorunujące wrażenie. Czemu – tutaj możecie przeczytać więcej na temat Zorac Karer i jego historii: https://enjoythetravel.pl/armenia-zorac-karer-ormianskie-stonehange/

Armenia – jak zorganizować wyjazd

My wybraliśmy się do Armenii samodzielnie. Wjechaliśmy do niej od północy, przekraczając granicę z Gruzją wypożyczonym autem. Noclegów szukaliśmy z dnia na dzień i nie zawsze były to dobre wybory. Założyliśmy też bardzo intensywny plan jeśli chodzi o zwiedzanie, co odbiło się na nas w ostatnich godzinach wyjazdu, gdzie musieliśmy prowadzić na zmianę, bo zwyczajnie zasypialiśmy za kierownicą. Jeśli macie chęć na spontaniczne planowanie, przygodę, podejmowanie decyzji w trakcie wyjazdu i wykorzystywanie planów awaryjnych to będzie dla Was niezła opcja. Choć trzeba być gotowym, na to, że podczas takiego wyjazdu odpoczynku jest niewiele.

Natomiast zdaję sobie sprawę, że nie każdy lubi wyprawę bez wcześniej ułożonego dokładnego planu, bez zarezerwowanych noclegów i z dużą dozą niepewności odnośnie tego co wydarzy się na miejscu. Na szczęście dla osób, które chcą przeżyć przygodę, poznać ciekawy kierunek, ale niekoniecznie mają ochotę samodzielnie wszystko organizować powstały oferty wyjazdów przygotowane przez biura podróży. Dwa takie plany wyjazdowe do Armenii znajdują się w ofercie Itaki. Tu znajdziecie szczegóły: https://www.itaka.pl/nasze-kierunki/armenia.html

To czego my nie zdążyliśmy zrobić to spędzić więcej czasu w Erywaniu, w obu planach wycieczek ten punkt się znajduje. Jak też kilka innych miejsc, których my nie odwiedziliśmy. Osobiście gdybym miał wybierać jedną z tych dwóch opcji postawiłbym na „Widok na Ararat”. Plan jest nieco bardziej intensywny, jest więcej jeżdżenia, ale za to można zobaczyć o wiele więcej. W planie tym są również wszystkie miejsca, o których pisałem powyżej. Co więcej, są tam lokalizacje, do których my z braku czasu już nie dotarliśmy.

Ja pomimo, że od wyjazdu minęły już dwa lata jestem niezmiennie pod wrażeniem tego co zobaczyłem i przeżyłem w tym kraju. Wycieczka do Armenii to nie był tylko turystyczny wyjazd i odwiedzenie ciekawych miejsc. To było prawdziwe doświadczenie czegoś zupełnie dla mnie nowego. Jestem pewien, że podobne odczucia ma każdy, kto był w Armenii. Doświadcza się tam zupełnie innego świata, kultury, krajobrazów. To doświadczenie realiów kraju dopiero wkraczającego na ścieżkę rozwoju gospodarczego. Ma on jeszcze w sobie autentyzm, którego brakuje już w wielu turystycznych miejscach w innych państwach. To doskonały kierunek aby przeżyć niezapomnianą przygodę, szczególnie dla tych, którzy poszukują ciekawych, nieoczywistych miejsc. Nie będziecie zawiedzeni. Naprawdę warto wybrać się do Armenii.

Jeśli chcielibyście poczytać więcej na temat tego kraju to zapraszamy do naszych tekstów o Armenii: https://enjoythetravel.pl/tag/armenia/

Wpis powstał we współpracy z: Itaka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.