Misja: Korona Gór Polski #17 – Radziejowa

Radziejowa jest najwyższym szczytem Beskidu Sądeckiego. Jej wysokość to 1266,5 metra i oczywiście zaliczana jest do Korony Gór Polski.

Podczas jesiennego wypadu w Pieniny to właśnie ona była jednym z głównych celów. Oprócz niej także pobliska Wysoka oraz nie lada atrakcja, którą już wcześniej opisywałem, czyli samodzielny kajakowy spływ Dunajcem, a wcześniej zdobycie Sokolicy, przejście Sokolej Perci i wejście na Trzy Korony – szczegóły znajdziecie w tym wpisie: https://enjoythetravel.pl/splyw-kajakowy-dunajcem-jak-go-zorganizowac-pomysl-na-dzien-w-pieninach/

Radziejowa – szlak z Jaworek

Ponieważ moją bazą wypadową była Szczawnica, zdecydowałem, że Radziejową będę zdobywał szlakiem, który rozpoczyna się w Jaworkach. Od razu trzeba zastrzec, że nie jest to najkrótsza trasa. Wręcz przeciwnie – jest to długi i dość forsowny marsz, ale za to miejscami oferuje przepiękne widoki na Pieniny.

Ze Szczawnicy do Jaworek dostać się bardzo łatwo. Od samego rana kursują busiki, które przewożą turystów do Wąwozu Homole. Jednak najlepiej podjechać kawałek dalej i wysiąść przy restauracji „Bacówka”, która znajduje się tuż przy niewielkim rynku w Jaworkach. To właśnie tutaj rozpoczyna się szlak.

Idziemy oczywiście czerwonym szlakiem, który początkowo prowadzi między zabudowaniami, by po mniej więcej 2 kilometrach doprowadzić nas do rezerwatu Biała Woda. Od tego miejsca zaczyna się już robić znacznie ciekawej. Jeśli wybieracie się autem – co odradzam, to właśnie w tym miejscu znajduje się też ostatni parking, na którym można zostawić auto. A czemu odradzam – bo będziecie musieli wrócić tą samą trasą… a byłoby szkoda, ale to tym w dalszej części.

Wchodząc do rezerwatu pamiętajcie, że nas interesuje szlak czerwony. Początkowo idzie się asfaltową drogą i jest niemalże zupełnie płasko. Taki stan rzeczy trwa do momentu, kiedy docieramy do drewnianej altany, na której widnieje napis witający nas w Białej Wodzie.

W tym miejscu szlaki się rozchodzą – żółty prowadzi dalej rezerwatem, natomiast nasz czerwony odbija w lewo. Od tego momentu zaczynamy budować wysokość, a podejścia stają się wymagające. Wysiłek jednak zostaje nagrodzony chociażby takimi widokami.

Przez dość spory odcinek idziemy po górskiej hali, także można nacieszyć się otwartymi przestrzeniami.

Mocne podejście kończy się na granicy lasu. Od tego momentu, przez najbliższe mniej więcej 3,5 kilometra szlak wznosi się zaledwie o 100 metrów, także nie sposób się tu zmęczyć. Trasa to mieszanina szlaku leśnego z ubitą drogą, ale trzeba wziąć poprawkę, że po kilku dniach deszczu może tam być dużo błota i trzeba uważać gdzie stawiać nogi, tak żeby nie wpaść w kałużę albo po kostki błoto.

Oczywiście są też zalety i nagrody po pokonaniu trudów na drodze. A są nimi chociażby takie widoki. Gdyby nie chmury zapewne dałoby się na horyzoncie, po lewej stronie, dostrzec także Tatry.

Szlakiem czerwonym idziemy, aż do momentu, w którym spotka się on ze szlakiem niebieskim. Tutaj musimy zmienić kolor. Półtora kilometrowy odcinek szlaku niebieskiego prowadzi całkowicie lasem, choć gdzieniegdzie pojawiają się widoki na otwarte przestrzenie. Trzeba przyznać, że ten odcinek jest również dość wymagający. Po drodze znajdziemy kilka charakterystycznych punktów – jednym z nich jest kamień z umieszczonym na nim metalowym krzyżem.

Na tym odcinku drogi na Radziejową można spotkać znacznie więcej osób, a to dlatego, że właśnie tędy prowadzi najkrótszy szlak, którym można zdobyć ten szczyt. Jest to szlak z Obidzy. Idąc niebieską trasą po drodze przechodzimy przez szczyt Mały Rogacz, natomiast kolor szlaku zmieniamy ponownie na czerwony tuż przed szczytem Wielki Rogacz. Jest to charakterystyczne miejsce, dość duża polana, z oznaczeniami kierunków marszu. Stąd jest już tylko 45 minut do szczytu.

A po drodze przy odrobinie szczęścia i dobrej pogodzie można cieszyć się fantastycznymi widokami. Nawet pomimo nisko zawieszonych chmur, albo może właśnie dzięki nim, panorama całkowicie zachwycała.

Ostatni odcinek szlaku, tuż przed szczytem to spacer leśną kamienną ścieżką. I tutaj miałem i szczęście i pecha jednocześnie. Kiedy zbliżałem się do Radziejowej akurat nadciągnęły chmury, co całkowicie pogrzebało moje nadzieje na panoramę z wieży widokowej, ale z drugiej strony spacerowałem mając wokół niesamowicie tajemniczy klimat.

Na szczycie znajduje się wieża widokowa, z której przy ładnej pogodzie roztacza się oszałamiający wręcz widok. Cóż nie było mi dane tego doświadczyć. Oczywiście oprócz wieży jest także obelisk, tablica informacyjna, a także skrzyneczka z pieczątką. Jest to ta niepozorna blaszana puszka. W niej znajdziecie pieczątkę.

Dla wielu osób to ostatni punkt na szlaku, tutaj zawracają i wracają drogą, którą przyszły. Ja jednak miałem w planach znacznie dłuższą trasę. Kolejnym moim celem był Schronisko PTTK na Przechybie oddalone o mniej więcej 5 kilometrów od szczytu Radziejowej. I ta decyzja oraz dodatkowy marsz zostały nagrodzone między innymi takimi widokami.

Droga do schroniska jest bardzo przyjemna. Idzie się dość lekko, choć powoli można zacząć już odczuwać pokonany dystans. W schronisku warto odpocząć, tym bardziej, że mamy już w nogach ponad 15 kilometrów marszu i około kilometra przewyższeń.

Jeśli nie jesteście do końca przekonani do odpoczynku to czeka tutaj na Was ławeczka, która powinna ostatecznie rozwiać wątpliwości. Oto ona. Kilka minut z takim widokiem pozwoli zebrać siły na ostatni etap wędrówki.

Do końca zaplanowanej trasy ze Schroniska na Przechybie pozostaje jeszcze ponad 7 kilometrów, czyli dość długi dystans. Idziemy cały czas niebieskim szlakiem, a strzałki kierunkowe informują, że do Szczawnicy pozostały jeszcze 3 godziny marszu. Droga w dół upływa jednak bardzo przyjemnie. Idzie się głównie ubitą szutrową trasą, a okolica i widoki uprzyjemniają wędrówkę.

Trasę tego dnia zaplanowałem tak aby dojść do wynajętego pokoju, dlatego kończy się tuż kawałek za wodospadem Zaskalnik. Jednak wcześniej jest jeszcze jedno miejsce, które wręcz należy odwiedzić, tym bardziej, że przechodzi się obok niego. Jest to restauracja Czarda.

Warto wstąpić, zobaczyć jak wygląda to bardzo charakterystyczne i klimatyczne wnętrze, spróbować lokalnych potraw. Na pewno się nie zawiedziecie. W sezonie zimowym, trudno tu o wolny stolik, bo jedzenie jest znakomite.

Do Szczawnicy pozostanie jeszcze kawałek drogi, ale jest to już spacer asfaltową drogą.

Trasa, którą pokonałem nie jest ani najszybszą ani najłatwiejszą drogą na Radziejową. Jest za to bardzo widokowa i może się podobać. Należy jednak wziąć pod uwagę jej długość i dość duże przewyższenia jakie należy zbudować. Na pewno wybierając się na nią warto być zaprawionym w górskich wędrówkach. Natomiast jeżeli chcielibyście wejść najszybszym szlakiem to będzie to droga z Obidzy. A tak wyglądała cała moja trasa.

A tutaj już szczegóły, które możecie sprawdzić na mapie.

Start szlaku: Jaworki
Koniec szlaku: Wodospad Zaskalnik
Podejście: szlak czerwony, niebieski oraz ponownie czerwony
Zejście: szlak niebieski
Czas przejścia: 7 godzin 31 minut
Łączna długość trasy: 22,3 kilometra
Suma podejść: 1064 metry
Suma zejść: 1097 metrów

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.