Misja: Korona Gór Polski #11 – Śnieżnik

Drugi dzień naszego wyjazdu do Kotliny Kłodzkiej pierwotnie zaplanowaliśmy jako dość spokojny i niezbyt intensywny. Przede wszystkim chcieliśmy zdobyć Śnieżnik, a pozostały czas wykorzystać na obejrzenie przeróżnych atrakcji w okolicy.

Jednak nasze plany musiały zostać zmodyfikowane. Pierwotnie zakładaliśmy zdobycie drugiego dnia – Śnieżnika, trzeciego dnia – Rudawca i Kowadła, a czwartego dnia Szczelińca, Orlicy i Jagodnej. Jednak prognozy pogody mówiły, że ostatniego dnia naszego pobytu będzie mocno podać. Dlatego też postanowiliśmy, że drugiego dnia zdobędziemy Śnieżnik, Rudawiec i Kowadło. Te trzy szczyty leżą dość blisko siebie więc nie zmarnowalibyśmy zbyt dużo czasu na dojazd, a dodatkowo Rudawiec i Kowadło można zdobyć startując z tego samego miejsca.

Wszyscy zgodziliśmy się, że taki plan jest najlepszą opcją, pomimo tego, że był szalenie wymagający fizycznie. A dodatkowo zmusił nas do wcześniejszego wyruszenia z naszej bazy w Kłodzku. Jednak niezrażeni przeciwnościami o godzinie 8:30 stanęliśmy na parkingu w Międzygórzu, gdzie rozpoczynał się nasz szlak. Wcześniej wszystko dobrze przeliczyliśmy, tak aby zdobyć trzy zaplanowane szczyty i wrócić na kolację do Kłodzka, o w miarę rozsądnej godzinie.

Szlak na Śnieżnik

Początek naszego marszu na najwyższy szczyt masywu Śnieżnika – czyli Śnieżnik, rozpoczął się na ostatnim parkingu w Międzygórzu. Należy jechać ulicą Śnieżną, aż do samego końca, tak długo jak to będzie możliwe. Na pewno zorientujecie się, że jesteście na miejscu bo będzie tutaj czekał przygotowany dość spory plac, na którym można zostawić auto. Parking jest całkowicie darmowy.

Początek szlaku prowadzi w lewo, warto o tym pamiętać, bo mamy dwie drogi, które się rozchodzą. Ta w prawo prowadzi mostkiem nad potokiem czy też rzeczką zwaną Wilczka. I to nie jest właściwa trasa. Należy iść w górę mając potok po swojej prawej stronie.

To właśnie jest szlak czerwony, który zaprowadzi Was aż do schroniska. Tam należy wejść na szlak zielony ale o tym za chwilę. Wróćmy na początek naszej trasy.

Pomimo, że jesteśmy jeszcze dość nisko i idziemy lasem, to spacer jest bardzo przyjemny. Trasa nie sprawia żadnych trudności – jest to szeroka szutrowa droga, która pnie się powoli w górę. Okolica jest urokliwa także spacer tutaj należy do przyjemności. Co prawda im jesteśmy wyżej, tym nachylenie trasy się zwiększa jednak w dalszym ciągu jest to spokojny beztroski spacer, tyle, że już trochę bardziej męczący.

Szlak zaczyna być bardziej wymagający od strony kondycyjnej, ale za to zaczynamy się zbliżać do tego co najlepsze – czyli typowo górskiej trasy. Po jednej stronie mamy las, natomiast po drugiej zaczynają pojawiać się bajkowe krajobrazy.

Tę zmianę mamy po przejściu dwóch kilometrów od wyruszenia z parkingu. Wówczas następuje niemalże 180 stopniowy skręt w lewo, a a szlak zaczyna prowadzić zboczem, dzięki czemu mamy obłędne widoki po naszej prawej stronie.

Ten odcinek trasy powinien sprostać oczekiwaniom nawet najbardziej wymagających osób, które wędrują po górach. Na tym etapie bowiem poza typowo górskim charakterem, fantastycznymi widokami mamy również niewielkie formacje skalne, które w sprzyjających okolicznościach wyglądają jak wyjęte z bajki. My mieliśmy szczęście doświadczyć takich obrazów na trasie.

Idąc w takich okolicznościach przyrody niemalże nie czuje się zmęczenia. Nogi same niosą, a otoczenie wręcz dodaje sił na szlaku. Te siły przydadzą się za chwilę, bo na szlaku czeka jeszcze dość wymagające i strome podejście do Schroniska na Śnieżniku. Nie jest to długi odcinek, ale może przerazić. Sami spójrzcie, to kamieniste podejście to właśnie czerwony szlak.

Po takim podejściu należał nam się odpoczynek przed atakiem na szczyt. Mieliśmy znakomitą pogodę więc postanowiliśmy usiąść na zewnątrz przy jednym ze stolików. Do dłuższego postoju i zjedzenia śniadania właśnie w tym miejscu zachęcały widoki jakie roztaczały się ze Schroniska. Sami musicie przyznać, że ciężko o lepszą miejsce na posiłek, kiedy można rozkoszować się taką panoramą.

Ruszając ze schroniska należy zmienić szlak. Teraz do góry będzie prowadził nas zielony kolor. Do szczytu mamy półtora kilometra czas przejścia to mniej więcej 30 – 40 minut. Podejście jest dość forsowne, także decyzja o odpoczynku była bardzo słuszna. Na wierzchołek prowadzi trasa kamienisto-ziemna. Na początku idziemy lasem, natomiast wyżej wychodzimy już na otwartą przestrzeń.

Szczyt jest bardzo rozległy, ale dzięki temu w każdym kierunku mamy znakomite widoki. Nam udało się dostrzec między innymi położoną na czeskiej stronie platformę „Ścieżka w obłokach”. Jako ciekawostkę dodam, że można do tej atrakcji turystycznej dojść na piechotę. Ze szczytu należy zejść zielonym szlakiem na czeską stronę i kierować się w stronę górskiej chaty Slaměnka. Długość trasy to dziewięć kilometrów, a czas przejścia to około trzy godziny. Oczywiście warto wcześniej sprawdzić jakie warunki należy spełnić wchodząc na teren Czech.

Śnieżnik jest bardzo popularnym szczytem, zarówno wśród Polaków jak i Czechów, zatem na szczycie, można spodziewać się wielu osób. Niemniej jest on tak duży, że zupełnie nie odczuwa się tłumów, które są wokół nas. Każdy znajdzie tutaj sporo wolnego miejsca czy to żeby odpocząć, czy też dołożyć swoje kamienie do wielu stożków zbudowanych wcześniej.

Pieczątka znajduje się na szczycie w dość niepozornym miejscu. Otóż jest to skrzynka na jednym ze słupków. Dobrze wiedzieć to przed wyjściem na szlak, bo dość łatwo przegapić to miejsce. Zupełnie nie rzuca się w oczy, a przy liczbie ciekawostek wokół dość łatwo przejść obok i nie zwrócić na nie uwagi.

Pieczątkę przybija się dość niewygodnie ale da się to zrobić, wystarczy oprzeć książeczkę o słupek i można działać.

Na szczycie spędziliśmy kilkanaście minut. Standardowo zrobiliśmy zdjęcia do książeczki Korony Gór Polski, dokumentujące nasze wejście na szczyt. Wbiliśmy pieczątki i ruszyliśmy w drogę powrotną. Misja zakończona sukcesem, a tak wyglądają dumni zdobywcy Śnieżnika.

Drogę powrotną mieliśmy dokładnie taką samą jak w górę, ale schodzenie ze szczytu ma tę zaletę, że widoki mieliśmy cały czas przed sobą. Oczywiście wracaliśmy przechodząc obok Schroniska pod Śnieżnikiem.

Tego dnia w planie mieliśmy jeszcze dwa szczyty – Rudawiec i Kowadło, zatem postanowiliśmy wejść i zjeść wczesny obiad. Była co prawda dopiero 11:30 ale później nie zapowiadało się abyśmy mieli gdzieś po drodze możliwość zjedzenia czegoś na ciepło. W schronisku mimo wczesnej pory ruch był ogromny. Niemniej kolejka szła dość szybko, a na jedzenie również nie musieliśmy długo czekać.

Mapa – szlak na Śnieżnik

Nasza trasa rozpoczęła i zakończyła się na parkingu leśnym w Międzygórzu. Wystartowaliśmy o godzinie 8:30, natomiast z powrotem przy aucie byliśmy o 12:50. Oczywiście wliczamy w to oba postoje w schronisku. Wiadomo, że da się tę trasę zrobić szybciej, ale na tym nam zupełnie nie zależało. Mieliśmy dużo czasu, piękną pogodę więc korzystaliśmy z tego w pełni. Możemy z czystym sumieniem polecić szlak czerwony – jest naprawdę ładny i bardzo przyjemnie się nim idzie.

Start szlaku: Parking leśny w Międzygórzu
Koniec szlaku: Parking leśny w Międzygórzu
Podejście: szlak czerwony + zielony
Zejście: szlak zielony + czerwony
Czas przejścia: 4 godziny 20 minut, czas marszu 3 godziny 26 minut
Łączna długość trasy: 13 kilometrów
Suma podejść: 716 metrów
Suma zejść: 716 metrów

Relacje i zdjęcia z minionych oraz nadchodzących podróży znajdziecie na naszym Instagramie:

https://www.instagram.com/enjoythetravelpl/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.