Spływ kajakowy Wkrą. Jak zoragnizować spływ w okolicy Warszawy

Bez wątpienia jednym z największych odkryć tegorocznych wakacji były spływy kajakowe, a już szczególnie spływ na Wkrze.

Oczywiście na kajakach pływamy regularnie podczas naszych wyjazdów nad jezioro, niemniej spływ rzeką to zupełnie inna sprawa. Jeśli śledzicie bloga to wiecie, że pierwszy tegoroczny spływ zorganizowaliśmy sobie na Rospudzie, podczas sierpniowego pobytu w Augustowie – tutaj możecie przeczytać jak to wyglądało.

Spływ kajakowy rzeką Rospudą – jak go zorganizować. Informacje praktyczne

Spodobało nam się tak bardzo, że zaczęliśmy rozglądać się za spływami w naszej najbliższej okolicy. Jak się okazało, niedaleko Warszawy taką atrakcję da się zorganizować bez najmniejszych trudności. Jest kilka mniejszych i większych rzek, które idealnie nadają się na tego typu aktywny wypoczynek.

Dlaczego Wkra

Szczerze mówiąc o tym, że nasz pierwszy spływ „na swoim terenie” przypadł na Wkrę zdecydował przypadek oraz to, że była to lokalizacja położona najbliżej naszego miejsca zamieszkania.

Zapewne zastanawiacie się jak to się stało – otóż, po tekście i oczywiście po opublikowaniu zdjęć ze spływu Rospudą odezwali się do nas właściciele jednej z wypożyczalni – „Kajaki Nad Wkra” i zaprosili do skorzystania ze swoich usług. Dwa razy nie trzeba nas zachęcać do takich atrakcji. Okazało się, że wszystko można dowolnie zaplanować – począwszy od dnia, trasy, liczby i konfiguracji kajaków, godziny startu aż do miejsca i czasu odebrania kajaków. Jeszcze szybki rzut oka na opinie w Google – tam same piątki, zatem decyzja podjęta – płyniemy z nimi. Czekaliśmy tylko na odpowiedni dzień i dobrą pogodę.

Oczywiście zanim zapadła ostateczna decyzja trochę poszperaliśmy w necie żeby poczytać o samej rzece oraz o tym, czego możemy się na niej spodziewać. Okazało się, że Wkra liczy 249 kilometrów, natomiast spływ organizowany jest na odcinku 26 km. Właśnie tutaj rzeka jest bardzo spokojna, z w miarę szerokim korytem, choć gdzieniegdzie nurt pozwala poczuć trochę większe emocje. Niemniej nie jest to trudna rzeka. Nie ma tutaj ani powalonych drzew, ani kamieni wystających z wody. Płynie się bardzo komfortowo i spokojnie.

Jak zorganizować spływ na Wkrze

Podobnie jak wszędzie, najpierw musicie zdecydować jaką trasę chcecie pokonać. My na początku wybraliśmy najkrótszą opcję – czyli odcinek Borkowo – Śniadówko. Ten wariant to mniej więcej siedem kilometrów płynięcia, a czas szacowany na jego pokonanie to około półtorej godziny. Ostatecznie jednak zdecydowaliśmy się na dłuższą opcję. Pogoda była fantastyczna, był weekend, mogliśmy spokojnie na wodzie spędzić więcej czasu, a zatem rozpoczęliśmy spływ w miejscowości Śniadówko, a zakończyliśmy go przy moście w Pomiechówku. Na tym odcinku spływ można skończyć trochę wcześniej w miejscowości Kosewko, niemniej my chcieliśmy wykorzystać ostatnie słoneczne dni i nacieszyć się rzeką, także nie było mowy o krótszej opcji.

Spływ od Śniadówka do Pomiechówka to mniej więcej dziewięć i pół kilometra, a czas szacowany na pokonanie go to około dwie i pół godziny. My płynęliśmy godzinę dłużej, a to dlatego, że zatrzymaliśmy się na odpoczynek na plaży w miejscowości Kosewko.

Inne odcinki jakie można pokonać to na dobrą sprawę kilka wariantów. Natomiast najdłuższy prowadzi z miejscowości Joniec do mostu w Pomiechówku i liczy około 26 kilometrów. Przepłynięcie takiej trasy to około siedem – osiem godzin, bez wliczania postojów. Zatem taka trasa to świetny pomysł na całodzienny wypad za miasto.

Spływ Wkrą: Śniadówko – Pomiechówek

Najpopularniejszy odcinek to właśnie ten, który pokonaliśmy. Była sobota, przepiękna pogoda więc na rzece było bardzo dużo kajaków. Niemniej ten fakt zupełnie nie przeszkadzał w spokojnym płynięciu. Jest szeroko, rzeka płynie w miarę wolno więc bez trudu można sobie na niej poradzić. Jeśli chodzi o głębokość wody, to bywa różnie. W niektórych miejscach był to mniej więcej metr głębokości, a gdzie indziej znacznie więcej.

Jeśli chodzi o walory wizualne to jest to zupełnie inna rzeka niż Rospuda, którą płynęliśmy na Podlasiu. Płynie się głównie w otwartym terenie, czasem po którejś stronie jest las, bądź wyższa skarpa. Niemniej widoki są rewelacyjne. Część trasy prowadzi również przez chronione tereny należące do „Obszaru Natura 2000 – Dolina Wkry”.

Spływ rozpoczęliśmy z bazy naszej wypożyczalni, czyli „Kajaki Nad Wkrą”. Samo miejsce jest bardzo fajne. Jest to niewielka polanka, z miejscem na ognisko, położona tuż przy wiszącym moście. Żeby tutaj dojechać należy przejechać przez most, jechać dalej prosto, a następnie skręcić w lewo i ponownie od razu w lewo w polną drogę. Ona zaprowadzi nas nad brzeg rzeki. Tutaj zostawiamy auto i ruszamy na rzekę. Fajną opcją jest pożyczenie wodoodpornych worków, do których można spakować swoje rzeczy. Oczywiście skorzystaliśmy z tej możliwości.

Początek trasy to spokojny nurt, szeroka rzeka, po jednej stronie las, po drugiej trochę trzcin i piękne niebo przed nami. Można powiedzieć – błogostan. Rzeka gdzieniegdzie trochę przyspiesza i praktycznie sama niesie kajak więc na pewno się tutaj nie zmęczycie. Po tym odcinku wpływamy właśnie na teren obszaru Natura 2000 gdzie możemy podziwiać piaszczyste skarpy oraz las porastający oba brzegi rzeki.

Jednym z najciekawszych miejsc na trasie jest stary most kolejowy, pod którym trzeba przepłynąć. Tutaj należy zachować ostrożność bo rzeka przyspiesza zdecydowanie, pojawiają się niewielkie bystrza i zdecydowanie można poczuć adrenalinę. Przyznaję, że to było fajne urozmaicenie spokojnego spływu. Tuż, za mostem jest świetna, piaszczysta plaża w miejscowości Kosewko i właśnie tutaj zorganizowaliśmy sobie postój. Było na tyle ładnie, że odważyliśmy się nawet wejść do wody, choć we wrześniu jest to niezłe wyzwanie, bo woda jest mocno rześka.

Z Kosewka do Pomiechówka jest już niedaleko. Ten odcinek pokonaliśmy w trochę ponad godzinę. Tu podobnie jak wcześniej płynie się szerokim spokojnym korytem z rewelacyjnymi widokami. Naprawdę można odpocząć w takich warunkach.

Po około trzech godzinach od wypłynięcia docieramy do mostu w Pomiechówku i tutaj kończymy naszą przygodę. Teraz tylko telefon do „Kajaki Nad Wkrą” i po około 15 minutach wsiadamy do busa, który zawozi nas do bazy, gdzie zostawiliśmy swoje auta.

Czy warto zorganizować spływ na Wkrze?

Zapewne po przeczytaniu całego wpisu zdajecie sobie sprawę, że jest to pytanie retoryczne. Oczywiście, że warto. Spływ Wkrą to świetna przygoda zarówno dla dorosłych jak i dzieci. Można tutaj naprawdę odpocząć jednocześnie aktywnie spędzając dzień. Ze swojej strony bardzo polecamy, a my na pewno wrócimy jeszcze na pierwszy odcinek spływu – czyli ten rozpoczynający się w miejscowości Joniec.

Jeśli chodzi o wypożyczalnię to również możemy wypowiadać się jedynie w samych superlatywach. Co więcej, nie jest to wpis sponsorowany. Za usługę płaciliśmy tak jak wszyscy inni, nie mieliśmy dodatkowych specjalnych warunków. Jesteśmy przekonani, że tak samo jak my traktowany jest każdy kto zdecyduje się skorzystać z usług „Kajaki Nad Wkrą” – tutaj znajdziecie więcej szczegółów i kontakt: www.kajakinadwkra.pl. Właściciele są przemili i bardzo pomocni, a elastyczność jaką się wykazują jest ogromną zaletą. Z czystym sumieniem polecamy, a gdy będziemy wracać na pierwszy odcinek spływu, to właśnie z nimi.

Podsumowując – jeśli będziecie w Warszawie na kilka dni, to warto jeden z nich przeznaczyć na spływ Wkrą, a jadąc na miejsce spływu, po drodze będziecie mieli Puszczę Kampinoską. Tam z kolei warto odwiedzić chociażby Palmiry. I tak oto powstanie super plan na jednodniową wycieczkę w bliskich okolicach Warszawy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *