Jak zdobyć 8 szczytów Korony Gór Polski w 3 dni? Kotlina Kłodzka!

Zdobycie ośmiu szczytów z Korony Gór Polski w zaledwie trzy dni – wydaje się być karkołomnym zadaniem i faktycznie jest to bardzo intensywny plan, jednak całkowicie realny do wykonania. Niemniej aby go zrealizować trzeba mieć dobrą kondycję oraz trochę szczęścia do pogody. My to szczęście mieliśmy jednak nie obyło się bez zmiany przebiegu i kolejności naszych tras.

Najważniejsza w przypadku tak ambitnego planu jest logistyka – czyli takie połączenie szlaków aby fizycznie możliwe było dojechanie do nich, a następnie zdobycie poszczególnych wierzchołków. Jeśli spojrzymy na mapę to ewidentnie widać, że jest to możliwe praktycznie tylko w Kotlinie Kłodzkiej. I to właśnie szczyty znajdujące się tam zdobywaliśmy podczas naszego wyjazdu. Były to: Biskupia Kopa, Kłodzka Góra, Śnieżnik, Rudawiec, Kowadło, Jagodna, Orlica oraz Szczeliniec. Plan udało się zrealizować całkowicie, choć elastyczność przy zmianach planów była niezbędna.

Jak porządnie zaplanować wyjazd?

Przede wszystkim pod uwagę należy wziąć dwie kwestie. Pierwszą z nich jest baza wypadowa – czyli nocleg. W Kotlinie Kłodzkiej zdecydowaliśmy się na Kłodzko, ponieważ dojazdy z tego miasteczka do wszystkich szczytów zabierały podobną ilość czasu. Był to nasz punkt startowy podczas trzech dni. Pierwszego dnia ruszaliśmy z Katowic.

Drugi aspekt to długość szlaków i to jak bardzo są wymagające. Początkowo rozplanowaliśmy nasz wyjazd na cztery dni, co sprawiało, że plan byłby znacznie łatwiejszy do wykonania. Jednak prognozy pogody nie pozostawiały złudzeń. Ostatniego – czyli czwartego dnia naszego wyjazdu miało padać zarówno w noc poprzedzającą jak i przez cały dzień od samego rana. Postanowiliśmy zatem zmienić plan i zwiększyć intensywność podczas pierwszych trzech dni, tak żeby wykorzystać w miarę dobrą pogodę. Pierwotny plan wyglądał następująco:
dzień 1: Biskupia Kopa, Kłodzka Góra
dzień 2: Śnieżnik
dzień 3: Rudawiec, Kowadło
dzień 4: Szczeliniec, Orlica, Jagodna

Jednak prognozy pogody sprawiły, że ostatecznie musieliśmy improwizować i dostosowywać się do warunków atmosferycznych. Korygowaliśmy nasze plany niemalże każdego dnia. Jedyny wstępnie zaplanowany dzień, a później zrealizowany to ten kiedy rozpoczynaliśmy.

Dzień 1 – startowaliśmy z Katowic więc jadąc w kierunku Kotliny Kłodzkiej mieliśmy po drodze Biskupią Kopę, a zatem naturalnie był to pierwszy szczyt, który zdobywaliśmy. Pogoda trochę postraszyła, lekko pokropiło ale na szczęście nie był to ulewny deszcz.

Drugi szczyt tego dnia to położona tuż obok naszego noclegu – Kłodzka Góra. Godzinowo wycelowaliśmy tak aby być na szczycie tuż przed zachodem słońca, dzięki czemu widoki z wieży mieliśmy fantastyczne. W Kłodzku szybko się przebraliśmy i zdążyliśmy zjeść kolację w bodajże jedynej czynnej jeszcze restauracji: Przy Młynie.

Dzień 2 – Początkowo planowaliśmy sam Śnieżnik, bo to jednak dość długi szlak oraz sporo przewyższeń, niemniej ze względu na prognozy pogody musieliśmy jeszcze dołożyć do planu dwa szczyty znajdujące się najbliżej Śnieżnika czyli Rudawiec i Kowadło. Również nasz planowany start na szlak musiał zostać przesunięty na wcześniejszą porę. Plan udało się zrealizować, ale jest to naprawdę wyczerpujące połączenie.

Łącznie jest to ponad 26 kilometrów marszu oraz 1,5 kilometra przewyższeń. Był to bardzo intensywny dzień i jeśli macie możliwość to jednak rekomendujemy rozłożyć te trzy szczyty na dwa dni.

Dzień 3 – Na koniec pozostały trzy szczyty, na które prowadziły łatwe i niezbyt długie szlaki. Początkowo planowaliśmy rozpocząć ich zdobywanie od Szczelińca, jednak uznaliśmy, że chcemy wykorzystać najlepszą pogodę, która miała nadejść pod koniec dnia i odwróciliśmy kolejność. Tak oto zostawiliśmy najbardziej atrakcyjny z nich na koniec. I to była znakomita decyzja. Na Szczelińcu mieliśmy fantastyczną pogodę, większość turystów zeszła już z góry więc mogliśmy w spokoju doświadczać niesamowitych widoków oraz atrakcji jakie czekają na szczycie. Dzień natomiast zaczęliśmy od Jagodnej, by następnie zdobyć Orlicę.

Tak oto w trzy dni zdobyliśmy aż osiem szczytów z Korony Gór Polski. Ostatecznie nasz wyjazd wyglądał następująco:
dzień 1: Biskupia Kopa, Kłodzka Góra
dzień 2: Śnieżnik, Rudawiec, Kowadło
dzień 3: Jagodna, Orlica, Szczeliniec

Szlaki, parkingi, informacje praktyczne

To szalenie istotna, o ile nie najważniejsza część planowania. Wybór szlaków, parkingów, przeliczenie czasów przejścia. To wszystko mieliśmy skrupulatnie rozpisane jeszcze przed wyjazdem. Każdy ze szlaków opiszemy już z najbliższym czasie.

Jak widać plan jest jak najbardziej do zrealizowania, choć wymaga niezłej kondycji. Ale też nie ma co demonizować, podczas naszej wyprawy nie spieszyliśmy się przesadnie. Mieliśmy czas na przerwy na wodę na szlaku, na posiłki w schroniskach, na zbieranie jagód podczas drogi na Rudawiec, na odpoczynek na szczytach, na spędzanie czasu na wieżach widokowych, na zrobienie zdjęć zarówno na szlaku jak i szczytach, na kawę w schronisku na Szczelińcu. Naprawdę świetnie się bawiliśmy, nie forsowaliśmy tempa, szliśmy z normalną dla nas prędkością, która odrobinę tylko była większa niż pokazywałyby to oznaczenia na tabliczkach na trasach. Każdego dnia byliśmy w stanie zrealizować w 100% założony plan i wykorzystać pogodę, do której mieliśmy sporo szczęścia.

Ostatni dzień, podczas którego faktycznie niemalże cały czas padało, wykorzystaliśmy na zwiedzanie Kłodzka, wypicie kawy w lokalnej kawiarni oraz wizytę w Kopali Złota w Złotym Stoku.

Dokładne opisy szlaków, którymi szliśmy, zdjęcia oraz opisy tras już niedługo znajdziecie na naszym blogu. Podobnie jak i opis samego Kłodzka oraz naszej wizyty w Kopalni Złota.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *