Jak porównać ubezpieczenia turystyczne? Na co zwrócić uwagę przed wyjazdem

Ubezpieczenie turystyczne jest takim elementem podróży, o którym najczęściej przypominamy sobie tuż przed wyjazdem. Bilety kupione, nocleg zarezerwowany, plan dojazdu z lotniska zrobiony, miejsca do zwiedzania zapisane, a gdzieś na końcu pojawia się pytanie: „To może jeszcze jakieś ubezpieczenie?”. Sam przez długi czas podchodziłem do tego dość pragmatycznie. Nie kupuję polisy automatycznie przed każdą podróżą, ale są kierunki, w przypadku których nie mam żadnych wątpliwości.

Nie każde ubezpieczenie jest mi potrzebne

Większość moich wyjazdów trwa około tygodnia. Jeżeli podróżuję po Europie, zazwyczaj korzystam z EKUZ i zakładam, że w razie większych problemów będę w stanie sam wrócić do Polski. Inaczej podchodzę do dalszych podróży. Jeżeli lecę do kraju, w którym koszty leczenia są bardzo wysokie, albo nie mam przekonania do lokalnego systemu opieki zdrowotnej, to wówczas ubezpieczenie turystyczne jest dla mnie koniecznością.

Nie oznacza to oczywiście, że EKUZ zastępuje polisę turystyczną. Zakres obu rozwiązań jest inny, a przed konkretnym wyjazdem warto sprawdzić, co rzeczywiście obejmuje EKUZ i czego może nam brakować.

Dla mnie kluczowe jest więc nie pytanie „czy zawsze potrzebuję ubezpieczenia?”, ale raczej: jakiego zabezpieczenia potrzebuję podczas konkretnego wyjazdu?

USA? Tutaj nawet się nie zastanawiałem

Najlepszym przykładem są Stany Zjednoczone. Koszty opieki medycznej w USA potrafią być bardzo wysokie, dlatego przed wyjazdem nawet przez chwilę nie zastanawiałem się, czy warto kupić ubezpieczenie. Po prostu je kupiłem i wybrałem wysoki pakiet. Bodajże z leczeniem do kwoty 2 milionów dolarów.

W takim przypadku cena polisy jest niewielka w porównaniu z potencjalnymi kosztami leczenia. Oczywiście polisa na USA jest droga. W porównaniu do polis na inne kraje to nawet bardzo droga. Koszt mojej to było kilkaset złotych, ale nie było mi szkoda ani złotówki, bo alternatywą dla niej może być rachunek za leczenie liczony w tysiącach lub dziesiątkach tysięcy dolarów.

Podobnie było podczas moich podróży do Gruzji, Armenii czy ostatnio Maroka. Akurat polisa z bogatym pakietem ubezpieczenia była śmiesznie tania. Rząd wielkości to mniej więcej 150 PLN. Swoją drogą obecnie wjeżdżając do Gruzji musicie mieć wykupione dodatkowe ubezpieczenie. Tego wymagają przepisy.

Natomiast to co ważne, w tych krajach podróżowałem samochodem, więc przy wyborze polisy zwracałem uwagę nie tylko na samo leczenie, ale również na zakres ochrony związany z charakterem wyjazdu.

Same polisy nie były przy tym dużym wydatkiem. Właśnie dlatego traktuję je trochę jak koszt przygotowania do podróży , niewielki, a dający sporo spokoju.

Jak porównać ubezpieczenia turystyczne?

Jeżeli już decyduję się na polisę, nie wybieram jej wyłącznie po cenie, to droga donikąd. W przypadku ubezpieczeń turystycznych najtańsza oferta niekoniecznie będzie najlepsza. Znacznie ważniejsze jest to, co rzeczywiście dostajemy w ramach ochrony.

Przy porównywaniu ofert zwracam uwagę przede wszystkim na kilka elementów.

1. Koszty leczenia

To dla mnie najważniejszy punkt. Szczególnie poza Europą warto sprawdzić, jak wysoka jest suma ubezpieczenia kosztów leczenia. Im droższa opieka medyczna w danym kraju, tym większą uwagę należy zwrócić na ten parametr. W USA zdecydowanie nie szukałbym najtańszego wariantu z minimalną ochroną.

2. Assistance i transport medyczny

Samo pokrycie rachunku za lekarza to nie wszystko. Warto sprawdzić, czy ubezpieczenie obejmuje również pomoc assistance, transport medyczny czy organizację pomocy w nagłych sytuacjach. To właśnie takie elementy mogą okazać się najbardziej przydatne, gdy wydarzy się coś, czego absolutnie nie planowaliśmy. Ciekawostka, w ubezpieczeniu do USA miałem nawet punkt: transport ciała w wypadku śmierci. Cóż, lepiej nie zostawiać bliskich z takim problemem.

3. NNW i OC

Warto również sprawdzić wysokość ubezpieczenia od następstw nieszczęśliwych wypadków oraz OC w życiu prywatnym.

To szczególnie istotne podczas aktywnego wypoczynku. Jeżeli planujemy trekking, jazdę na rowerze, sporty wodne czy inne aktywności, trzeba dodatkowo sprawdzić, czy dana polisa je obejmuje.

4. Bagaż i problemy z podróżą

Ubezpieczenie może obejmować również bagaż, jego kradzież czy zniszczenie. W niektórych wariantach znajdziemy także ochronę związaną z opóźnieniem lub odwołaniem lotu.

Nie są to dla mnie najważniejsze elementy polisy, ale warto wiedzieć, czy znajdują się w wybranym wariancie i na jakich zasadach działają.

5. Wyłączenia odpowiedzialności

To część polisy, którą łatwo pominąć, bo zdecydowanie mniej interesująca niż lista korzyści. A szkoda, bo właśnie tam znajdziemy informacje o sytuacjach, w których ubezpieczyciel może nie wypłacić świadczenia. W większości polis takim wyłączeniem jest stan po spożyciu alkoholu. Jadąc na all inclusive zwróćcie na to uwagę. Wyłączeniem często są też spory podwyższonego ryzyka.

Przed zakupem warto więc sprawdzić nie tylko to, co polisa obejmuje, ale również czego nie obejmuje.

Samochód i podróż na własną rękę

W moim przypadku istotne jest również to, że większość wyjazdów organizuję samodzielnie i zdarza mi się podróżować samochodem. Przy takim sposobie podróżowania zakres ubezpieczenia warto dopasować do całego charakteru wyjazdu.

Inaczej wygląda przecież tygodniowy pobyt w hotelu i zwiedzanie jednego miasta – jak ostatnio Bergen, a inaczej objazdówka samochodem po górach Gruzji czy Armenii, podczas której każdego dnia jesteśmy w innym miejscu.

Podobnie warto wcześniej zastanowić się, czy lepszym rozwiązaniem będzie samodzielna organizacja podróży, czy wyjazd z biurem podróży. Przy planowaniu wakacji pomocne może być porównanie obu sposobów organizacji, czy może lepsze będą wakacje z biurem podróży czy na własną rękę.

Niezależnie od wyboru, ubezpieczenie warto traktować jako jeden z elementów całego planu podróży, a nie obowiązkowy dodatek kupowany w ostatniej chwili.

Cena ma znaczenie, ale nie powinna być najważniejsza

Przy krótkim, około tygodniowym wyjeździe koszt ubezpieczenia jest zazwyczaj niewielką częścią całego budżetu podróży. Serio, to nie jest nic co powinno Was przerażać pod względem wydatku.

Dlatego nie mam problemu z wydaniem kilkudziesięciu złotych więcej, jeżeli w zamian otrzymuję znacznie szerszy zakres ochrony albo wyższą sumę ubezpieczenia.

Zwłaszcza że ubezpieczenie kupujemy z nadzieją, że nigdy nie będziemy musieli z niego korzystać. I w moim przypadku rzeczywiście tak było i mam nadzieję, że tak zostanie, bo podczas dotychczasowych podróży nie miałem sytuacji, w której musiałbym zgłaszać szkodę czy korzystać z pomocy ubezpieczyciela.

Ale właśnie na tym polega sens ubezpieczenia. Nie kupuję go dlatego, że spodziewam się problemów. Kupuję je dlatego, że nie jestem w stanie przewidzieć, czy problemy się pojawią. A jeśli się pojawią to wolę być na nie przygotowany.

Jak sam wybieram ubezpieczenie?

Mój sposób jest dość prosty.

Jeżeli jadę na kilka dni po Europie, gdzie opieka medyczna jest na dobrym poziomie (Norwegia, Hiszpania, Niemcy etc,) najczęściej wystarcza mi EKUZ i świadomość, że w razie poważniejszego problemu dam radę sam wrócić do Polski.

Jeżeli lecę dalej to już zaczynam sprawdzać ubezpieczenia turystyczne. W USA wybieram wysoki poziom ochrony, przede wszystkim ze względu na potencjalne koszty leczenia. W Gruzji, Armenii czy Maroku również wykupiłem polisę, tym bardziej, że jej koszt był niewielki.

Przy wyborze patrzę przede wszystkim na koszty leczenia, assistance, zakres terytorialny (to bardzo ważne), wyłączenia odpowiedzialności oraz to, czy ubezpieczenie odpowiada charakterowi mojego wyjazdu.

Oferty można porównać samodzielnie na stronach ubezpieczycieli, ale wygodnym rozwiązaniem jest skorzystanie z porównywarki: ubezpieczenie turystyczne na Rankomat.pl. która pozwala zestawić dostępne warianty i sprawdzić ich zakres przed zakupem.

Ubezpieczenie to mały koszt dużego spokoju

Nie jestem osobą, która kupuje ubezpieczenie przed każdą podróżą tylko dlatego, że „tak trzeba”. Przy krótkich wyjazdach po Europie zazwyczaj korzystam z EKUZ. Przy dalszych podróżach podejmuję decyzję zależnie od kraju i charakteru wyjazdu.

Jest jednak kilka miejsc, w których oszczędzanie na polisie nie ma dla mnie większego sensu. USA jest najlepszym przykładem, gdzie rachunki za leczenie mogą iść w dziesiątki tysięcy dolarów. Ale podobnie podchodzę do kierunków, w których wolę mieć dodatkowe zabezpieczenie medyczne, jak Gruzja, Armenia czy Maroko.

Sam korzystam z dodatkowych ubezpieczeń, wykupuję je na kierunki, które wydają się „ryzykowne” pod różnymi względami, ale zawsze dopasowuję zakres ubezpieczenia do tego co będę na wyjeździe robił. I taką strategię też Wam polecam. W moim przypadku się sprawdza, bo jeżdżę ze spokojną głową, a w podróży to jest bezcenne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *