Hurling i Futbol Gaelicki – sporty narodowe Irlandii

Wizyta na meczu hurlingu oraz futbolu gaelickiego była punktem obowiązkowym mojego wyjazdu do Irlandii. W ogóle bardzo lubię poznawać lokalne tradycje, jedzenie, sporty… Dlatego szalenie zależało mi na tym, aby zobaczyć i poznać to z czego Irlandczycy są dumni i na punkcie czego mają totalnego świra. Tym bardziej, że są to sporty mało znane i uprawiane w zasadzie tylko w Irlandii, bądź ewentualnie jeszcze przez mniejszość irlandzką na przykład w Londynie czy Nowym Jorku. 

Z ciekawości sprawdziłem, czy da się pograć w te sporty w Polsce i uwaga, da się. W Warszawie istnieje klub Cumann Warszawa, który prowadzi sekcję futbolu gaelickiego. Problem jest taki, że to jedyny taki klub w Polsce. 

Wracając jednak do Irlandii, hurling i futbol gaelicki są dziedzictwem kulturowym Irlandii i cieszą się tam ogromnym powodzeniem. Podczas finałów rozgrywek stadion w Dublinie wypełniony jest po brzegi, a liczba kibiców na trybunach przekracza 80 tysięcy osób. 

Rozgrywki futbolu oraz hurlingu organizuje Gaelic Athletic Association. Uczestniczą w nich drużyny reprezentujące hrabstwa. Ciekawostką, która mocno mnie zaskoczyła jest to, że zawodnicy do tych drużyn wybierani są z graczy występujących w klubach znajdujących się w obrębie danego regionu. Jest to coś w rodzaju lokalnej reprezentacji danego hrabstwa. A co jeszcze dziwniejsze, są to sporty typowo amatorskie, co oznacza, że ani zawodnicy, ani działacze, ani managerowie nie otrzymują wynagrodzenia. Najlepsi gracze są lokalnymi bohaterami, ale to jedyne na co mogą liczyć. 

Jakbym scharakteryzował te sporty i który z nich bardziej przypadł mi do gustu? Cóż, futbol gaelicki to połączenie piłki nożnej, koszykówki, rugby – można powiedzieć, że jest bliższy temu co znamy. Natomiast hurling to totalne szaleństwo. Wyobraźcie sobie mecz hokeja na trawie połączony z baseballem. Zawodnicy biegający z drewnianymi kijami, uderzający piłkę z ogromną siłą… i uwaga, kijów można używać również podczas walki o piłkę oraz wybijania piłki przeciwnikowi. Czyste szaleństwo! Oczywiście uderzać można jedynie w kij bądź piłkę, ale bądźmy szczerzy, uderzenia w dłoń, czy nogę zdarzają się praktycznie co chwilę. Hurling, może dlatego, że jest niepodobny do niczego, czego miałem wcześniej okazję próbować w sporcie, spodobał mi się bardziej. Jest to najszybsza gra zespołowa na świecie i faktycznie akcja przenosi się bardzo szybko.

Hurling

Hurling jest dużo starszy niż pisana historia Irlandii. Uważa się, że w sport ten grano już 1 200 lat przed naszą erą. Pierwsze spisane relacje związane z hurlingiem sięgają V wieku naszej ery. Szukając informacji o tej grze dowiedziałem się, że jest ona blisko powiązana, z trzema innymi sportami, które są do siebie bliźniaczo podobne. Są to Szkocka gra – shinty, cammag – sport uprawiany na Isle of Man, oraz bando – z Walii i Angli. Jak widać tego rodzaju sport to typowo wyspiarska tradycja.

W dawnych czasach, zespoły składały się nawet z setek zawodników, a mecz trwał od kilku godzin do kilku dni. Rywalizowali w nich ze sobą mieszkańcy sąsiadujących ze sobą wiosek. Jednak z biegiem czasu przepisy ewoluowały by ostatecznie przyjąć formę, którą znamy obecnie.

To na co ja zwróciłem uwagę to oczywiście sprzęt jakim się gra oraz boisko.

W hurling gra się drewnianym kijem określanym jako „hurl”. W zasadzie to nie przypomina on żadnego innego kija z gier zespołowych. Ma specyficzny kształt. Piłkę nazywa się „sliotar” i przypomina trochę piłkę do baseballa, szczególnie jeśli chodzi o twardość.

Boisko w porównaniu do piłkarskiego jest znacznie większe. Wymiary boisk do hurlingu oraz futbolu gaelickiego są takie same i wynoszą 130 do 145 metrów długości oraz 80 do 90 metrów szerokości. Czyli boisko jest o około 40% większe niż piłkarskie.

Bramki również wyglądają całkiem inaczej i przypominają te do rugby. Mają kształt litery H. Słupki mają wysokość 6-7 metrów, a szerokość między nimi to 6,4 metra. Poprzeczka zawieszona jest na wysokości 2,44 metra.

Na tak dużym boisku musi być oczywiście odpowiednia liczba zawodników. Drużyna liczy 15 graczy łącznie z bramkarzem. Dozwolone jest zrobienie pięciu zmian podczas meczu. Wyjątek i dodatkowe zmiany można zrobić w przypadku mocnego krwawienia zawodników obecnych na boisku. od 2010 roku zawodnicy obowiązkowo muszą nosić kask, który również chroni twarz. Wcześniej nie był on wymagany. Czas gry seniorów to 70 minut, które podzielone są na dwie połowy po 35 minut. W przypadku remisu zarządzana jest dogrywka.

Punkty zdobywa się na dwa sposoby. Można strzelić gola – czyli umieścić piłkę w bramce wówczas drużyna otrzymuje 1 duży punkt. Przelicza się go na 3 małe punkty. Małe punkty natomiast zdobywa się poprzez strzał piłką pomiędzy słupkami ale nad poprzeczką. Wyniki meczów wyglądają w następujący sposób 1-12 do 0-17. Pierwsza liczba to gole, druga to małe punkty. W tym przypadku wynik oznacza, że wygrała drużyna druga, a rezultat brzmiał piętnaście do siedemnastu.

Najciekawsze zasady w hurlingu to między innymi:
– piłkę można uderzać kijem zarówno w powietrzu jak i po ziemi
– piłka może być łapana i podawana ręką, przy czym podanie musi się odbyć otwartą dłonią – trzeba ją po prostu uderzyć. Zabronione jest rzucanie piłki.
– piłkę można kopać
– nie można z piłką przebiec więcej niż 4 kroki
– aby przebiec większy dystans piłka musi być położona na końcu kija
– niedozwolone jest podnoszenie piłki z ziemi ręką, trzeba to zrobić za pomocą kija
– zabronione jest pociąganie za koszulkę
– w meczu za przewinienia zawodnicy karani są żółtymi i czerwonymi kartkami – czerwona kartka oznacza wykluczenie z meczu, jedna żółta kartka to ostrzeżenie, dwie żółte kartki oznaczają wykluczenie z meczu.

Kobieca odmiana hurlingu ma swoją własną nazwę i jest to camogie.

Futbol Gaelicki

Futbol jest bardziej podobny do tego co znamy z naszych realiów. Początki tej gry sięgają średniowiecza, a pierwsza udokumentowana relacja związana z futbolem pojawiła się w 1308 roku. Jeśli chodzi o liczbę zawodników czy boisko, wygląda to tak samo jak w hurlingu.

Jednak nie sposób porównać ze sobą tych gier. W futbol gaelicki gra się piłką. Wygląda ona trochę jak piłki do piłki nożnej z lat pięćdziesiątych. Głównym celem jest oczywiście zdobycie jak największej liczby punktów. Punkty zdobywa się za strzelenie gola – 3 punkty, bądź wstrzelenie piłki pomiędzy słupy nad poprzeczką. Dokładnie tak samo jak w hurlingu.

Można to zrobić albo kopiąc piłkę albo uderzając ją ręką. Prowadzenie piłki jest bardzo dokładnie opisane. Można ją nieść, kopać, kozłować, podbijać nogą oraz rękoma. Jednak nie jest to wcale takie łatwe i oczywiste, bo jest mnóstwo ograniczeń. Po złapaniu piłki, zawodnik może zrobić z nią 4 kroki, a następnie zrobić kozioł, następnie znowu może zrobić 4 kroki i musi podbić piłkę nogą. Nie może na przykład zakozłować dwukrotnie. Piłkę można natomiast bez ograniczeń prowadzić nogą – dokładnie tak jak w piłce nożnej. Tyle tylko, z tego co widziałem, mało kto się na to decyduje bo… zwalnia to grę i jest zwyczajnie nieefektywne.

W futbolu określone również są bardzo dokładnie przewinienia, których wyróżnia się cztery rodzaje, a każdy rodzaj jest inaczej karany. Ciekawych odsyłam do wikipedii bo jest to tam bardzo dobrze i dokładnie opisane. Wspomnę może tylko, że w futbolu gaelickim są 3 kolory kartek:
– żółta – ostrzeżenie, po 2 żółtych kartkach jest kartka czerwona
– czerwona – skutkuje usunięciem zawodnika z boiska, a drużyna zmuszona jest grać w osłabieniu
– czarna – to bardzo ciekawe, bo po otrzymaniu takiej kartki zawodnik musi opuścić boisko, ale w jego miejsce trenerzy mogą wpuścić innego gracza.

Sportowe pamiątki

Sporty te tak mi się spodobały, że nie mogłem wyjechać z Irlandii bez pamiątek związanych z hurlingiem oraz futbolem gaelickim. Do futbolu gaelickiego kupiłem piłkę, oczywiście nie profesjonalną i nie najdroższą z możliwych, bo te kosztowały 50 euro. Wybrałem piłkę „fanowską” z Limerick. W tym hrabstwie mieszkałem więc lokalny patriotyzm kazał mi kupić pamiątkę właśnie związaną z drużyną z Limericku.

Natomiast pamiątkę związaną z hurlingiem… dostałem od zaprzyjaźnionego Irlandczyka. Poprosiłem jednego z sąsiadów na osiedlu, aby pokazał mi jak się gra w hurling i trochę poopowiadał o tym sporcie. Okazało się, że jest to trener lokalnej drużyny camogie, także miałem okazję chwilę potrenować pod okiem prawdziwego specjalisty, a także poodbijać piłkę z jego córką Lily, która jest jedną z najlepszych zawodniczek camogie U-13 w hrabstwie. Jako, że był to mój pierwszy raz zupełnie nie wiedziałem jak to wszystko wygląda, jak łapać piłkę, jak się ustawiać, jak trzymać kij, itp. w związku z czym ten mini trening zakończyłem z rozbitą wargą po tym jak nie udało mi się złapać wysokiej piłki i spektakularnie przyjąłem ją na twarz… Przez chwilę myślałem, że straciłem przynajmniej jeden ząb, ale nie było tak źle. Skończyło się tylko na krwawiącej wardze i spojrzeniach politowania Irlandczyków, którzy oglądali moje pierwsze kroki w tym sporcie. Mimo wszystko było warto.

Na koniec lekcji dostałem zaproszenie na mecz Lily, który rozgrywany był dzień później. Oczywiście z chęcią skorzystałem. A drugą niespodzianką był kij i piłka, którą dostałem.

Oczywiście wracając miałem wykupiony tylko bagaż podręczny więc nie mogłem zabrać hurla do samolotu, ale znalazłem inne rozwiązanie. Otóż poprosiłem o wysłanie paczki z kijem, kurierem. Koszt takiej paczki to 90 złotych. I tak oto hurl przyjechał razem ze mną, no może kilka dni po mnie. W każdym razie dotarł cały.

Jeśli będziecie w Irlandii to koniecznie wybierzcie się na mecz. Jest to niezapomniane wrażenie. Nie musicie od razu iść na finały rozgrywek. Ja sprawdziłem po prostu na stronie klubu z Newcastle West kiedy grają mecze i zwyczajnie się na nie wybrałem. Niewątpliwie była to jedna z największych atrakcji podczas mojej wizyty w Irlandii.

Jedna myśl na temat “Hurling i Futbol Gaelicki – sporty narodowe Irlandii

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *