Armenia. Twierdza Smbataberd, Orbelian Caravanserai, Wulkan Armaghan

smacap_Bright

Orbelian Caravanserai

Kolejnym punktem na naszej trasie było miejsce na szlaku jedwabnym, w którym zatrzymywały się karawany, czyli Orbelian Caravanserai. Do niego nie musieliśmy nigdzie podjeżdżać ani skręcać. Znajduje się tuż przy głównej drodze.

Budynek powstał w 1332 roku, a położony jest na wysokości 2 410 metrów, dla porównania może tylko dodam, że Rysy mają 2 499 metrów. W takim zajeździe zatrzymywali się kupcy oraz podróżnicy w trakcie swoich wypraw.

Budynek urzekł nas swoją surowością oraz detalami, które ostały się z czasów średniowiecznych. Wnętrze podzielone jest na dwie boczne nawy oraz korytarz. Środkiem biegnie kanał czy też koryto, którym płynęła woda dla zwierząt. W dachu pozostawione są otwory, zapewniające dopływ światła.

Nad wejściem można dostrzec wyryte emblematy związane z rodem Orbelianów oraz napis, który wszem i wobec głosi, iż władcą świata jest Abu Said II Chan. Pochodził on z dynastii Ilchanidzi, panującej na tych terenach w latach 1256 – 1335.

Orbelian Caravanserai jest najlepiej zachowanym budynkiem tego typu w całej Armenii. Oczywiście nie przetrwał tak od początku kiedy go zbudowano, został zniszczony podczas najazdów, natomiast odbudowano go w latach 1956 – 1959. To co jeszcze jest świetne w tym miejscu to widoki. Są absolutnie genialne!

Twierdza Smbataberd

Podobnie jak i wulkan Armaghan, Twierdza Smbataberd nie jest specjalnie popularnym celem turystycznych wycieczek, co było dla nas sporym zaskoczeniem. Twierdza położona jest w przepięknym miejscu, na szczycie wzniesienia, z którego rozpościerają się oszałamiające wręcz widoki.

Ale nie to zdecydowało o umiejscowieniu budowli, a strategiczne ukształtowanie terenu. Z trzech stron twierdza otoczona jest stromymi klifami, co czyniło ją szalenie trudną do zdobycia i jednocześnie oferowała znakomite warunki do obserwacji obszernych terenów wokół.

Początki Twierdzy to V wiek naszej ery, natomiast wzrost jej znaczenia i rozbudowa przypadły na IX i X wiek. Do naszych czasów przetrwały mury zewnętrzne, których grubość dochodziła nawet do trzech metrów. Próby czasu nie wytrzymały niestety pozostałe budynki znajdujące się wewnątrz murów, a były to chociażby dwie cytadele.

Niemniej jednak to co pozostało warte jest zobaczenia. Najfajniejsze jest to, że po murach można swobodnie chodzić i podziwiać z nich widoki. Drugą świetną rzeczą było to, że podczas naszej wizyty spotkaliśmy tam tylko cztery osoby. Ciężko było nam uwierzyć w to, że taki zabytek stoi praktycznie zapomniany.

Z Twierdzą wiąże się ciekawa historia. Według lokalnych legend została ona zdobyta tylko raz, a stało się to za sprawą sprytnego fortelu. Otóż do twierdzy woda była doprowadzana specjalną glinianą rurą. Najeźdźcy, aby ją zlokalizować wykorzystali konie, które wcześniej nakarmili paszą z dużą ilością soli. Spragnione zwierzęta bez problemu znalazły rurę, dzięki czemu można było odciąć twierdzę od zapasów świeżej wody.

Miejsce jest niezwykłe, zarówno pod względem historii jak i widoków, które nas wyrwały z butów. Jeśli macie możliwość to polecamy Twierdzę Smbataberd.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *