Turcja. Hotel Pine Bay – opinia

Restauracje

W hotelu skorzystaliśmy z 3 restauracji. Największa, w której serwowane są śniadania, obiady i kolacje znajduje się przy głównym hotelu i tam wybór dań jest bardzo duży. Szczerze mówiąc to korzystaliśmy z tej restauracji praktycznie tylko podczas kolacji. Dosłownie kilka razy byliśmy na śniadaniu i obiedzie. Dlaczego? Z wygody. Rano woleliśmy po prostu pospać. Po drodze na basen zaglądaliśmy tam, co prawda, na późne śniadanie ale to raczej symbolicznie, żeby złapać jakąś drobną przekąskę i napić się herbaty.

Minus jaki muszę dać głównej restauracji to makabryczny wręcz tłum na kolacji. Liczba osób była zatrważająca, a liczba stolików zdecydowanie za mała. Znalezienie wolnego miejsca żeby usiąść zajmowało czasem dobrych kilka minut. Niemniej jeśli już się znalazło stolik to wszystko inne było jak najbardziej w porządku.

O wiele bardziej przypadła nam do gustu mniejsza restauracja Panorama, która znajdowała się przy aquaparku. Z tym, że wybór był tu mniejszy no i jedzenie było całkowicie inne, niż w głównej restauracji. Za to dzieciaki były bardzo zadowolone. Może dlatego, że był to typowy fast food – nuggetsy z kurczaka, frytki, pizza, hamburgery, krążki cebulowe… idealnie zbilansowana dieta, nie ma co. Niemniej wystarczyło to aby się najeść i co najważniejsze, nie musieliśmy wspinać się pod górę. Wystarczyło przejść 100 metrów z basenu do restauracji, zjeść i wrócić do wody. Były też owoce – arbuzy, melony, czereśnie, morele, jabłka. Do tego oczywiście napoje oraz dostępny w lodówkach ajran czyli tradycyjny turecki napój przygotowywany z jogurtu oraz wody, a także niegazowana woda w butelkach. Podobne dania serwowano w restauracji przy basenie hotelowym.

Jedzenie oceniam na piątkę z plusem. Wybór był bardzo duży, a potrawy smaczne. Od ryżu, przez makarony, mięsa, grilla, warzywa, sałatki, owoce aż po desery. Moje serce skradły baklawa oraz tradycyjna turecka herbata, którą podczas wyjazdu piłem hektolitrami… gdyby tylko nie ten tłok. No ale nie zamierzam marudzić, bo byłoby to po prostu niesprawiedliwe.

Podczas pobytu każdemu przysługuje również jedna kolacja w restauracji – a’la carte. Do wyboru są bodajże 4 rodzaje kuchni, ale my, co oczywiste, zdecydowaliśmy się na kuchnię turecką i był to strzał w 10! Lepiej wybrać nie mogliśmy. Rezerwację zrobiliśmy na godzinę 20:00 czyli kilkanaście minut przed zachodem słońca. Kolacja podana była na tarasie restauracji Panorama. Zarówno jedzenie jak i napoje, a także klimat i widoki były zachwycające. Był to bez wątpienia najlepszy wieczór jaki spędziliśmy w hotelu Pine Bay. Bardzo zachęcam żeby spróbować, bo zarówno przystawki jak i dania główne, a także desery są przepyszne! A w akompaniamencie zachodzącego słońca smakują jeszcze lepiej.

Aquapark w Pine Bay

Aquapark nie jest przesadnie duży, w jego skład wchodzi pięć zjeżdżalni oraz brodzik ze zjeżdżalniami dla najmniejszych dzieci, mały basen oraz duży – główny basen. Na zjeżdżalniach oraz na głównym basenie są obecni ratownicy, którzy pilnują porządku, natomiast w mniejszym basenie i brodziku trzeba sobie radzić samemu.

Nam najbardziej odpowiadał mały, okrągły basen, bo był idealnie dostosowany dla dzieci, jego największa głębokość to 140 cm. Z tym, że w trzech miejscach były zrobione schodki, a na środku było coś na kształt wyspy, której głębokość miała od 50 cm do mniej więcej 90 centymetrów, także dla dzieciaków idealny. Mogły bawić się do woli. Basen ten nie tylko nam przypadł do gustu więc bywało czasami tłoczno ale nie było to tak uciążliwe jak tłumy na kolacjach.

Pomimo, że na basenach było dużo osób, zawsze udało nam się znaleźć wolne leżaki. Czasem trzeba było się przejść i poszukać, a czasem po prostu stały wolne, co może zaskakiwać bo o tej porze wszystko powinno być już dawno zajęte.

Jeśli zaś chodzi o zjeżdżalnie to trzy z nich są przeznaczone dla dorosłych i starszych dzieci. Mniejsze mogły korzystać ze zjeżdżalni kolorowej oraz żółtej. Zjeżdżalnia z pontonami przeznaczona jest dla osób, których waga przekracza 50 kilogramów. W przypadku mocniejszego wiatru atrakcja ta jest zamykana.

To co najbardziej podobało mi się na zjeżdżalniach to… widoki z wieży startowej. Były genialne.

Animacje w Pine Bay

Z dziennych animacji nie korzystaliśmy wcale. Ich program był bogaty, ale woleliśmy poszaleć w basenie i na zjeżdżalniach. Korzystaliśmy za to z animacji wieczornych, codziennie był organizowany jakiś „show”. Jedne były lepsze, inne gorsze. Nam w pamięć zapadł „Fire show”. Bardzo polecam się wybrać. Pozostałe występy jakie pamiętam to pokaz tradycyjnych tańców tureckich, pokazy cyrkowe oraz pokazy akrobatyczne.

Dla dzieci organizowane było mini disco, a wszystko to odbywało się w amfiteatrze.

Wykwaterowanie i wyjazd

Cóż, loty ułożyły się tak korzystnie, że mieliśmy praktycznie jeden dzień dodatkowo, który mogliśmy spędzić w hotelu. Oczywiście pokój musieliśmy zwolnić do godziny 12:00, a później czekać na autobus, który miał pojawić się o godzinie 0:20 – czyli już w sobotę. Niby dobrze, bo dodatkowy dzień ale też trochę słabo, bo musieliśmy sobie radzić bez pokoju. Wyszło jednak znakomicie. Po zdaniu karty, aż do wyjazdu byliśmy gośćmi hotelowymi, co oznaczało, że pozostawiono nam opaski i mogliśmy tak samo jak dotychczas korzystać ze wszystkich możliwości jakie oferuje Pine Bay. Bagaże zostawiliśmy w specjalnym pokoju, a resztę dnia i wieczór spędziliśmy na basenie, plaży, na obiedzie i kolacji czyli korzystając z ostatnich godzin pobytu.

Czy zdecydowałbym się wrócić do Pine Bay? Nie. Ale to tylko dlatego, że bardzo rzadko jeżdżę w te same miejsca, wolę poznawać nowe. Natomiast sam hotel jest godny polecenia. My byliśmy bardzo zadowoleni pod każdym względem.

Nasz wyjazd to nie tylko pobyt w hotelu. Odwiedziliśmy również pobliskie miasteczko Kusadasi. O tym jak dostać się do miasta, kiedy jest bazar i co warto kupić przeczytacie tutaj – http://enjoythetravel.pl/turcja-kusadasi-co-zobaczyc-informacje-praktyczne/

4 thoughts on “Turcja. Hotel Pine Bay – opinia

  1. Również byliśmy w tym roku i podpisuję się pod artykułem. Dokładnie takie same odczucia. My tylko w przeciwieństwie do autora mieliśmy łazienkę po remoncie 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *