Gruzja i Armenia – tydzień na Kaukazie

Moja poprzednia wizyta w Gruzji pozostawiła mnóstwo wspomnień, fantastycznych obrazów, wrażeń. Pozostawiła również wielki niedosyt. Odwiedziłem wówczas kilka popularnych, ale jednocześnie wyjątkowych miejsc. Jednak pomimo tego, jedna lokalizacja, a właściwie to przygoda, którą chciałem przeżyć pozostała niezrealizowana. Chodziło o przejechanie drogi do Omalo. Ci, którzy nie wiedzą o czym mówię, mogą się zastanawiać – czemu niby droga miałaby być tak wielką przygodą? Otóż jest to jedna z najniebezpieczniejszych, a zarazem najbardziej widokowych dróg na świecie… Serwis carbibles.co umieścił ją na siódmym miejscu, a materiały o niej nagrywały National Geographic oraz BBC. Bardzo zależało mi, żeby pokonać tę trasę.

Nie chciałem jednak ograniczać się tylko do Omalo i tak narodził się pomysł, aby podczas jednej wyprawy odwiedzić także Armenię. Przy tak ambitnym planie konieczne było wynajęcie auta, a samotna wyprawa nie wchodziła w grę. Tak oto wspólnie z Rafałem zdecydowaliśmy się na karkołomne zadanie dotarcia do Omalo, a następnie zwiedzenia Armenii. I to wszystko w zaledwie 7 dni.

Najtrudniejszą rzeczą przed wyjazdem jest oczywiście logistyka, czyli takie zaplanowanie trasy, aby dotrzeć w wybrane miejsca. Spędziliśmy nad tym dobrych kilka godzin. Najpierw zdecydowaliśmy co chcemy odwiedzić – były to: Omalo, Jeziorko Oreti, Jezioro Sewan, Tatev, Aragac. Wokół nich tworzyliśmy cały nasz plan. Następnie żmudnie liczyliśmy czasy przejazdów, czas potrzebny na zobaczenie atrakcji, czas na odpoczynek. W ten sposób stworzyliśmy trasę, którą udało nam się całkowicie zrealizować, a dodatkowo zaliczyliśmy też kilka innych ciekawych miejsc. O czym na pewno będziecie mogli przeczytać na naszym blogu.

Plan podróży

Jak zatem wyglądał nasz wyjazd. Oto dokładna rozpiska.

Dzień 1
Przylot do Kutaisi i dojazd do Tbilisi. Wieczorem oczywiście pochodziliśmy po mieście i zjedliśmy fantastyczną kolację – wiadomo chinkali i kindzmarauli!

Czytaj również!  Armenia. Zorac Karer - ormiańskie Stonehange!

Dzień 2
Odbiór auta, wizyta w winiarni Gevelli oraz dojazd do Omalo, podejście do Twierdzy Omalo. Kolacja i nocleg.

Dzień 3
Szlak do Jeziorka Oreti, powrót z Omalo i nocleg w Chateau Napareuli.

Dzień 4
Dojazd do Jeziora Sewan, zwiedzanie klasztoru Sewan oraz nocleg.

Dzień 5
Przejazd wzdłuż jeziora Sewan, zdobycie wierzchołka wygasłego wulkanu – Armaghan, zwiedzanie Orbelian Caravanserai, zdobycie Twierdzy Smbataberd, wizyta w Zorac Karer, dojazd do Tatev, zwiedzanie klasztoru oraz nocleg.

Dzień 6
Przejazd najdłuższą kolejką górską na świecie – Skrzydła Tatevu (Wings of Tatev), odwiedzenie Klasztorów Norawank, Chor Virap, świątyni Garni oraz klasztoru Geghard. Następnie dojazd do Erywania, zwiedzanie miasta i nocleg.

Więcej o monastyrach Armenii przeczytacie tutaj: http://enjoythetravel.pl/armenia-monastyry-armenii-i-swiatynia-garni/

Dzień 7
Zdobycie góry Aragac, dojazd do Tbilisi, łaźnie oraz kolacja… i oczekiwanie na autobus do Kutaisi.

Dzień 8
Dojazd na lotnisko i powrót do Polski.

Podsumowanie

To był bardzo intensywny tydzień. Pełen wrażeń, niesamowitych widoków, przygód, fantastycznych ludzi, doświadczeń kulinarnych. Przejechaliśmy ponad 1 600 kilometrów po najróżniejszych drogach, odwiedziliśmy miejsca, które nas zachwyciły, poznaliśmy przemiłych, pozytywnych Gruzinów, Ormian, Irańczyków. Refleksja jaka nam się nasunęła po tych spotkaniach jest taka, że granice pomiędzy krajami i kulturami są tylko w głowach. Wszędzie spotykaliśmy się z bardzo pozytywnym przyjęciem bez względu na to kto jakiej był narodowości czy wyznania. Gospodarze, u których mieszkaliśmy byli skłonni przychylić nam nieba. Ugościli nas najlepiej jak potrafili – zarówno w Gruzji – w Omalo i Chateau Napareuli, jak i w Armenii w Tatev.

Pod koniec wyjazdu byliśmy ledwo żywi. Braki snu i zmęczenie fizyczne dawały się we znaki. Czekając na autobus w Tbilisi zwyczajnie usnąłem na przystanku na ławce. Na szczęście Rafał czuwał. W autobusie od razu poszedłem spać. Pieniądze za bilet położyłem na fotelu obok… obudziłem się dopiero na lotnisku. Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłem tak wykończony.

Czytaj również!  Gruzińskie wino pod polskim znakiem. Wywiad z prezesem Gevelli

Jest jednak i druga strona medalu – dawno nie czułem się też tak dobrze i tak zadowolony z siebie. Podobnie Rafał. Dotarliśmy do miejsc, które odwiedza niewielu turystów, a które absolutnie nas zachwyciły. Zarówno w Gruzji jak i Armenii da się znaleźć rejony, do których nie dotarła jeszcze masowa turystyka i właśnie tam czuliśmy się najlepiej. Mogliśmy doświadczyć autentyczności tych rejonów i tego jak przyjaźni są mieszkańcy Kaukazu. Tego nie da się kupić za żadne pieniądze. Tego po prostu trzeba doświadczyć.

Koszty

Pokusiliśmy się też o wstępne policzenie kosztów wyjazdu. Nie był on najtańszy, ale tylko dlatego, że zdecydowaliśmy się na wypożyczenie auta. Koszty związane z samochodem czyli wypożyczeniem oraz paliwem stanowiły około 35% naszego budżetu. Łącznie każdy z nas na cały wyjazd wydał 2 864 PLN. Chociaż jeśli weźmiemy pod uwagę jak dużo zobaczyliśmy i gdzie dotarliśmy to ten koszt wygląda już znacznie lepiej. A dodam tylko, że nie oszczędzaliśmy ani trochę. No może z wyjątkiem noclegów. Zazwyczaj szukaliśmy tańszych opcji, ale tutaj też robiliśmy wyjątki – jak chociażby Chateau Napareuli, gdzie czuliśmy się znakomicie. Gościnność gospodarzy jest niesamowita, kolacja jaką dostaliśmy była iście królewska, a dania przepyszne. Bardzo polecamy to miejsce. Zarówno ze względu na klimat jak i na jedzenie… oraz wino. Z miejsca zostaliśmy fanami Chateau Napareuli! Pojedźcie tam. Warto.

A tak wyglądały nasze wydatki na jedną osobę:
Koszty jedzenia, noclegów, biletów wstępu, paliwa, pamiątek, itd. – 1 500 PLN
Koszt wypożyczenia auta – 714 PLN
Bilety lotnicze – 650 PLN
Łącznie: 2 864 PLN

2 myśli na temat “Gruzja i Armenia – tydzień na Kaukazie

  • 19 sierpnia 2019 o 21:44
    Permalink

    Piękna wyprawa. Można wiedzieć skąd wypożyczaliście auto?

    Odpowiedz
    • 20 sierpnia 2019 o 11:02
      Permalink

      Dzięki, było naprawdę super. Auto wypożyczyliśmy u Martyny – https://www.facebook.com/vivalageorgia1/
      Samochód był bardzo dobrze przygotowany, sprawny technicznie, nie mieliśmy ani limitu kilometrów, ani obostrzeń jeśli chodzi o trasy i kierowców. Depozyt również nie był potrzebny. Wszystko załatwiliśmy przed przyjazdem mailowo. Na miejscu odbiór auta, podpisanie umowy i w drogę. Godzinę i miejsce odbioru auta ustaliliśmy 3 dni przed przyjazdem, natomiast zwrot auta i miejsce ustaliliśmy dzień wcześniej 🙂

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *