Gruzja: Batumi na jeden dzień

Batumi było moim ostatnim przystankiem podczas tygodnia w Gruzji. Celowo zaplanowałem je na koniec. Chciałem się tam wychillować, odpocząć na plaży, a dodatkowo z Batumi miałem znacznie łatwiejszy dojazd i było też dużo bliżej na lotnisko w Kutaisi niż chociażby z Tbilisi.

Dojazd
Do Batumi jechałem bezpośrednio z Mestii. Kursują na tej trasie marszrutki, także z transportem nie ma najmniejszego problemu. Wystarczy kupić bilet dzień wcześniej w jednym z punktów w centrum Mestii, a następnie przyjść rano w okolice rynku. Przy kupowaniu biletu sprzedawca powie, o której odjeżdża busik. Bilet kosztuje 20 lari (30 PLN), a podróż trwa około 6 godzin. Naprawdę byłem mocno zdziwiony bo po raz pierwszy, no może z wyjątkiem pociągu, wszystko było zaplanowane i ustalone z góry. Niemniej nie mogło być tak pięknie. Marszrutka, którą podróżowałem przed Zugdidi zaczęła się psuć i cały mistery plan dojechania do Batumi o rozsądnej porze stanął pod znakiem zapytania. Na szczęście kierowca był na tyle zapobiegliwy, że znalazł nam alternatywny transport – czyli inną marszrutkę z Zugdidi i po szybkiej przesiadce ruszyliśmy dalej. Po drodze zabraliśmy jeszcze trójkę innych pasażerów z innego busa, który zepsuł się na trasie. Na miejsce dotarłem trochę przed 15 i przywitał mnie taki widok. batumi widok z przystankuMuszę przyznać, że zmiana typowo górskiego klimatu na podzwrotnikowy była nie lada zaskoczeniem. Jeszcze rano otaczały mnie górskie szczyty, a teraz przechadzałem się wśród palm! Czułem się jakbym wysiadł w zupełnie innym kraju. Różnorodność Gruzji jest niesamowita!batumi ulica po wyjsciu z autobusubatumi ulica 1batumi ulica widok wiezowiecbatumi palma wiezowiec

Nocleg
Pierwsze co zrobiłem to poszedłem do hostelu. Ten nocleg to był mój błąd. Wybrałem hostel, który kosztował 18 lari (27 PLN) za noc, także cena bardzo dobra i wszystko byłoby ok, gdyby w pokoju była klimatyzacja. Niestety jej nie było, a wiatrak nie dawał rady. Upał w nocy był koszmarny! Muszę przyznać, że dużo lepiej spało mi się w pociągu niż tutaj. Na szczęście była to ostatnia noc, następnego dnia w planach miałem już tylko dojazd na lotnisko, także nie odbiło się to jakoś negatywnie na wrażeniach z Batumi. W zasadzie hostel potrzebny był mi tylko, żeby się wykąpać i przespać. I tak całe popołudnie oraz wieczór w dniu przyjazdu spędziłem na plaży i chodząc po mieście, a autobus na lotnisko miałem z samego rana. Niemniej gdybym teraz wybierał nocleg to również zdecydowałbym się na hostel tyle, że z klimatyzacją. Pamiętajcie o tym odwiedzając Batumi latem.

Miasto i plaża
Hostel miał jednak swoją zaletę – wybierałem go tak, żeby był blisko centrum i faktycznie było bardzo blisko. Ogarnąłem zatem szybki prysznic, zostawiłem plecak i ruszyłem na plażę. Chciałem po prostu poleżeć, wykąpać się w morzu i odpocząć. Plan udał się w 100%, tym bardziej, że pogoda była znakomita do tego typu aktywności. Świeciło słońce, było ponad 30 stopni, co prawda trochę zaczynało się chmurzyć i było widać, że znad gór idzie burza, ale nie zapowiadało się, że nadejdzie szybko.batumi plaza hotel sheratonbatumi plaza widok na goryPlaża w Batumi jest kamienista i dobrze mieć jakieś obuwie, szczególnie przy wchodzeniu do wody. Nie miałem, ale nie zamierzałem się tym absolutnie przejmować. Woda była ciepła, słońce przyjemnie grzało, było mi całkiem wygodnie, także nie spieszyłem się żeby pospacerować po mieście. Po bodajże dwóch godzinach jednak się zebrałem i ruszyłem deptakiem w stronę najbardziej charakterystycznych obiektów w Batumi czyli wieży alfabetu, portu, latarni morskiej i wieży czaczy – legenda głosi, że w nikomu nieznanym dniu ani godzinie z kraników wokół wieży leje się lokalny bimber, czyli właśnie czacza. Wszystko to znajduje się bardzo blisko siebie także nie trudno było wybrać kierunek spaceru. batumi deptak nadmorski

latarnia morska w batumibatumi wieza czaczybatumi gruzja budynkiWieczorem jeszcze zaliczyłem zachód słońca na plaży, spacer podświetloną promenadą oraz poszwędałem się trochę po samym miasteczku. Park w okolicy plaży jest naprawdę przyjemny, miło szumią fontanny, czuć klimat nadmorskiego kurortu, ale nie jest on ani trochę przytłaczający. Czułem się tam świetnie zrelaksowany i odprężony. Po tygodniu w Gruzji uważam, że było to idealne zakończenie wyjazdu.batumi hotel sheratonbatumi parkbatumi fontanna w parkubatumi deptak wieczorembatumi spiewajace fontannyNa kolację zszedłem z głównych uliczek i poszukałem czegoś bardziej lokalnego. Znalazłem małą restaurację w sumie nawet niedaleko od deptaku i nie żałuję ani trochę. Może nie wyglądała zachwycająco ale było bardzo smacznie. Restaurację można już znaleźć na facebooku: https://www.facebook.com/victoria.georgianrestaurant/ Ja zdecydowałem się na wołowinę z warzywami zapiekaną w charakterystycznym naczyniu i przykrytą ciastem. Coś fantastycznego! A danie oczywiście było w towarzystwie wina kindzmarauli. Absolutnie polecam!

restauracja victoria batumibatumi wolowina z warzywami w garnuszkuNa koniec to co w Batumi najlepsze – ciepłe morze i plaża. batumi moze czarne plazaBatumi na jeden, dwa dni jest świetną miejscówką i warto je odwiedzić, natomiast wiem, że ja po tych dwóch dniach zacząłbym się nudzić. Jeśli jednak szukacie miejsca na odpoczynek i wychillowanie się to Batumi spełni oczekiwania.

Pozostałe teksty na temat Gruzji znajdziecie tutaj: http://enjoythetravel.pl/tag/gruzja/

2 thoughts on “Gruzja: Batumi na jeden dzień

Comments are closed.